Gdybym miał wiedzę, którą posiadam obecnie, moje życie mogłoby potoczyć się trochę inaczej, ale o tym za chwilę.
Swoją przygodę z piłką nożną zacząłem dość późno, bo w wieku 14 lat. Był rok 2003, kiedy zapisałem się do klubu piłkarskiego Viki Radom. Wcześniej oczywiście grałem, ale było to podwórko, zawody szkolne i tzw. turniej „z podwórka na stadiony”. I właśnie po tym turnieju wraz z kolegami stworzyliśmy zespół, który awansował do ligi mazowieckiej, a później walczył o najwyższe lokaty. Pamiętam mecz, kiedy przyjechała do nas Agrykola, wówczas najlepsza drużyna, a na bramce stał Wojtek Szczęsny. Nie mieliśmy warunków, szatnie były w „budzie”, ale udało nam się zremisować 1:1 i to była sensacja.
Następnie w 2005 roku przeszedłem do Radomiaka i tutaj było bardzo ciekawie. Mieliśmy mocną drużynę, czułem się jak średniak, solidnie trenowałem, żeby grać na dobrym poziomie, siłownia była dodatkiem, a technika ćwiczeń taka, jaką się podpatrzyło od starszych. W wieku 16 lat przełomowym momentem był trening z pierwszą drużyną Radomiaka. Wtedy poczułem, że to, co robię ma sens. Oprócz treningów, ćwiczyłem na podwórku, pracowałem nad swoją słabszą nogą. I właśnie to zaowocowało - na jednym z oficjalnych treningów strzeliłem bramkę z lewej nogi od poprzeczki. Jako niespełna 17 latek pojechałem na wyjazdowy mecz z drużyną. Mimo, że nie zagrałem, spotkanie rozstrzygnęło się na naszą korzyść, a towarzyszące emocje były niesamowite. W międzyczasie regularnie rozgrywałem mecze w lidze juniorów, byłem w naprawdę dobrej dyspozycji fizycznej, mimo wagi 72 kg. Wtedy sylwetka nie miała znaczenia, chociaż sam z siebie byłem szczupły (przy 7 treningach w tygodniu) - dochodził już wówczas bardziej przemyślany trening siłowy. Kolejne lata to gra, która była w mojej ocenie coraz lepsza.
Gdy była szansa pokazać się, nastąpiło coś, co mnie wykluczyło na dłuższy czas… kontuzje. Zaczęło się od nadciągnięcia mięśnia dwugłowego uda (bolało, ale nadal trenowałem), aż w końcu na obozie letnim zakuło i mięsień się naderwał. Skoncentrowałem się wówczas bardziej nad górnymi partiami mięśni, oszczędzałem nogę, gdy trochę się poprawiło, nadciągnąłem więzadła w stawie skokowym, później mięsień czworogłowy, a na końcu był problem z kolanem. Wtedy był rok 2008 i matura. Pomyślałem, że muszę zacząć działać bardziej intelektualnie, bo niestety problemy zdrowotne nie wróżą owocnej przyszłości.
Pół roku przerwy w graniu, brak treningów spowodował, że moja waga wzrosła do 82 kg. Po maturze jednak nie mogłem zrezygnować ze swojej pasji i z powrotem zacząłem grać. Po miesiącu treningów znowu było 72 kg, zaś moja dieta opierała się na mniej smażonych posiłkach, mniejszej ilości płatków śniadaniowych. Myślałem, że to odpowiednie jedzenie. Po części było w porządku, ale teraz moja aktualna wiedza daje jednak inne spojrzenie na temat odżywiania. Wróciłem do grania, studiowałem AWF, wszystko kręciło się wokół sportu. W głowie jednak zastanawiałem się, co będę robił w przyszłości. Mimo 19 lat czułem, że nie będę już najlepszym piłkarzem na świecie, dlatego przeprowadziłem gruntowną analizę, co zrobiłem nie tak, co było przyczyną moich kontuzji, jak temu zaradzić, aby nie popełnić tych samych błędów w przyszłości.
Spotkałem wtedy Anetę, jak się okazało kobietę mojego życia. Cały czas grałem w piłkę, dorabiałem w różnych miejscach, aby mieć trochę pieniędzy na bieżące wydatki. Był rok 2012, przyszedł czas, aby zainteresować się jeszcze bardziej treningiem siłowym - postawiłem sobie za cel zostać trenerem personalnym. Dlatego zapisałem się na szkolenie weekendowe w PAS w Warszawie, jak również studiowałem zaocznie AWF w Białej Podlaskiej. 2 dni po 8 godzin kurs instruktora kulturystyki oraz trenera personalnego, co miesiąc weekendowy zjazd na uczelni, na tygodniu praca i treningi piłkarskie (5 godzin w tygodniu), dokładałem do tego siłownię 3 razy w tygodniu. Oczywiście wieczorami spotkania z moją obecną małżonką. Wszystko musiałem pogodzić, nieraz zastanawiam się, skąd miałem na to wszystko siły. Ale jak się bardzo chce, to można wiele osiągnąć.
Po skończonym kursie minęło kilka miesięcy i złożyłem CV do Pop Gym - to był 2013 rok. Jak widać na poniższych zdjęciach, sylwetka nie była kulturystyczna, ale dostałem szansę, którą wykorzystałem. Wtedy nie miałem kontuzji, choć trenowałem trochę mniej piłkarsko, więcej siłowo. Celem było zbudowanie masy mięśniowej, która nie będzie przeszkadzała przy graniu w football. W czasie przerwy między rundami, nie robiłem „masy”, ciężko by było to zrobić w miesiąc, dlatego ćwiczyłem więcej siłowo, podnosiłem większe ciężary, miałem bardziej rozległą wiedzę odnośnie odżywiania, zmieniałem po trochu nawyki i masa mięśniowa z miesiąca na miesiąc przybywała. Studiowałem dziennie fizjoterapię, grałem w piłkę i oprócz tego pracowałem w fitness klubie. Znowu całe dnie poza domem, ale zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Widocznie tak już musi być.
To piłka nożna nauczyła mnie dyscypliny, umiejętności planowania oraz zarządzania czasem. Gdy pracowałem na dyżurach, nauczyłem się rozmowy z ludźmi, z chęcią dzieliłem się zdobytą wiedzą, pomagałem i motywowałem innych.
W czerwcu 2015 roku zmieniłem stan cywilny, poślubiłem Anetkę. Mimo kilku kłopotów udało się kupić mieszkanie, wyremontować je i wprowadzić się. Było ciężko, ale właśnie teraz doceniam nasz trud.
Kolejne lata to poświęcenie się pracy, udział w konkursie Trener Roku i zajęcie drugiego miejsca w Polsce, przeprowadzenie treningów z Pauliną Sykut-Jeżyną dzięki Noble Health, start w zawodach crossfit. Dzięki swojej solidnej pracy i rozwojowi osobistemu zyskałem więcej klientów. Ludzie zaczęli mi ufać, osiągając poprawę sylwetki i zdrowia.
Z każdym rokiem nabierałem doświadczenia, dlatego pod koniec 2016 roku zdecydowałem się na prowadzenie samych treningów personalnych oraz zajęć grupowych. Zrezygnowałem z dyżurów. Cały czas grałem w piłkę nożną, pielęgnowałem małżeństwo, skończyłem studia.
W roku 2017 nadal grałem w piłkę nożną, trenowałem na siłowni, prowadziłem zajęcia fitness - w miesiącu miałem około 140 treningów personalnych. Zacząłem rozpisywać indywidualne plany dietetyczne w aplikacji DietK, którą stworzyłem razem z bratem, prowadziłem szkolenia dla trenerów, a także przekazywałem swoją wiedzę na warsztatach dietetycznych.
2018 rok to tylko treningi personalne, zrezygnowałem z zajęć fitness na początku roku, ponieważ liczba klientów indywidualnych przybywała. Zaczęliśmy w Pop Gym organizować szkolenia trenerskie na instruktora kulturystyki, jednakże pomysł ten nie przeszedł próby czasu. W marcu postanowiłem przeprowadzić challenge z Podpiecznymi - cały dzień trenowałem z każdym z osobna, a to jego zadaniem miało wymyślenie naszych wspólnych ćwiczeń. Po 13 h padłem, ale było to zupełnie inne doświadczenie i nieraz wolę ten rodzaj wysiłku, niżeli wymyślanie nowych treningów, angażujących mocno umysł. Nieustanie od 2015 roku moją drużyną piłkarską było Centrum Radom, przewagą było to, że treningi odbywały się wieczorem, a także na miejscu w Radomiu. Zaangażowałem się mocniej w grę w squsha i zapisałem się do ligi, gdzie mogłem poprawiać swoje umiejętności.
W 2019 roku były kolejne pomysły. Chcieliśmy stworzyć razem z Trenerem Kamilem aplikację treningową, jednakże praca i sprawy osobiste nie pozwoliły nam na skończenie projektu i również ten plan się nie powiódł. Kolejnym był Catering i współpraca z Fuego. Od marca można było kupić dietę, która czerpała przepisy z mojej aplikacji DietK oraz nowe, które po konsultacje z kucharzami idealnie sprawdzały się do pudełek. Treningi personalne oraz rozpiski dietetyczne miały się bardzo dobrze. Sporo odpoczywałem również z Małżonką i w wolnych chwilach podróżowaliśmy. W kwietniu przeprowadziłem razem z Pop Gym warsztaty dla Miss Polonia, gdzie również na indywidualnych konsultacjach przekazałem dopasowane plany dietetyczne dla kandydatek. Nawiązałem również współpracę z kliniką witaminową, jednakże po paru miesiącach okazało się, że parter branżowy nie dotrzymał umowy i razem z Żoną, która prężnie rozwijała ten biznes zrezygnowaliśmy. W piłce nożnej nadal uczestniczyłem w tym samym klubie. Sylwetka nabierała masy mięśniowej, z roku na rok przybywało kilogramów, forma w okresach letnich była zadowalająca.
Rok 2020 to nowe plany. Wszytko zaczęło się dość dobrze, klienci nadal przychodzili na treningi, diety i catering hulał, aż miło, szukałem nowych, jeszcze mocniejszych motywacji dla Podopiecznych. Stworzyłem zestaw 10 ćwiczeń i przeprowadziłem test sprawnościowy. Była super zabawa i ciekawe wyniki oraz rywalizacja. Aż przyszedł marzec i korona. Zauważyłem wtedy, że dużo osób straciło motywację, doszły problemy z natury psychiczniej, niepewność, strach, ale było też dużo osób, które mają motywację, chciały się ruszać, dbać o siebie, o swoje zdrowie i bliskich. Ten okres nauczył mnie wielu rzeczy, to że nigdy nie można się poddawać, jak się bardzo chce, to osiągnie się sukces. Mimo, że straciłem pracę w marcu, wykonywałem inne roboty. Starałem się działać online. Wziąłem udział w konkursie Trener Roku Online i zająłem 5 miejsce w Polsce, dzięki Waszej pomocy. Zorganizowałem 4 wyzwania, w którym ponad 100 osób wzięło udział i w większości uzyskało niesamowite efekty. Jeździłem do parków w kwietniu, żeby móc trenować Podopiecznych, prowadziłem i prowadzę treningi w domach, online, działam z cateringiem Fuego. Dbałem również o siebie i swoich bliskich. Na początku marca wykonywałem delikatne biegi, ćwiczenia w terenie i w domu z własnym ciężarem ciała, choć nie było to tak systematyczne jak przed koroną i trochę straciłem motywację, trenowałem 3-4 razy w tygodniu, moja dieta jednak nie była idealna, zrezygnowałem z cateringu, jadałem chleb, pizze, bułki przekraczałem ilość kalorii. Wtedy do czerwca mimo, że nie przytyłem, moja sylwetka pogorszyła się. Gdy otworzyli siłownię, złapałem znowu chęć, trenowałem 7-10 razy w tygodniu, wróciłem do cateringu Fuego, pilnowałem odpowiedniej ilości kalorii i jakości produktów. Gdy wszytko szło już dobrze, nadszedł październik i kolejne zamknięcie. Tym razem wziąłem się jeszcze bardziej za siebie, nie odpuszczałem treningów, ludzie nie bali się wirusa tak jak marcu, gdy nie było to poznane i również mocno wzięli się w garść. Wszyscy, którzy chcą, systematycznie trenują, mają motywację i są zdrowi. Nie dlatego że zamknęli sie przed społeczeństwem i sobą, ale właśnie dlatego, że są dobrej myśli i nie poddają się oraz funkcjonują prawie normalnie.
Po przemyśleniach pora wrócić do 2021 roku. Był on trochę podobny do poprzedniego, jednak niepewność zmalała, ludzie zaczęli żyć normalniej, a i ja miałem jeszcze większą ochotę do pracy, jednakże doceniałem również czas wolny. Przygotowywałem się do biegu mojego życia, "Bieg Rzeźnika", czyli 86 km w Bieszczadach. Wcześniej mimo bardzo dobrej formy nabawiłem się kontuzji kolana na meczu, to trochę pokrzyżowało okres przygotowawczy, jednak nie zrezygnowałem ze startu w zawodach. Razem z Podopiecznym Mariuszem udało się nam pokonać dystans w niecałe 20 h, ciężkie warunki, burza, bloto, deszcz, słońce, to wszystko nie pomagało, ale daliśmy radę. Był to dość przełomowy rok, mocne inwestycje w przyszłość przyniosły realizację nowych planów, tych materialnych i życiowych, co będzie miało odzwierciedlenie pod koniec 2022 roku. Jednak koniec 2021 to kontuzja stopy, z którą borykam się do tej pory. Rehabilitacja nie pomagała, dlatego postanowiłem odpuścić treningi piłkarskie, zrezygnowałem również ze squsha.
Ale po kolei bo początek 2022 to mimo wszystko bardzo miłe okoliczności. Nasz związek przyniesie na świat nowego członka rodziny, jest to spełnienie kolejnego celu, który razem z Anetką chcieliśmy zrealizować. Mimo kontuzji, trenowałem górne partie ciała, wzmacniałem słabe ogniwa. Później jednak zaczęło się robić niebezpiecznie... wojna i duża niepewność, co będzie na świecie i w Polsce, jakie przyniesie to konsekwencje, jak zmieni to nasze życie i warunki funkcjonowania. Kiedy pisze ten tekst jest 22 czerwca 2022 roku, sytuacja trochę sie unormowała i mam nadzieję, że tak zostanie. Za niedługo, odbierzemy nasz nowy dom, pod koniec września spodziewamy się chłopca, praca idzie nieźle. Żona czuje się bardzo dobrze, nadal trenuje i uważam to za jeden z największych sukcesów, przekonanie jej kilka lat temu do systematycznych ćwiczeń, a także do pilnowania diety. Nawiązałem również współprace z Suplando, Lab One i Thermomix, uważam, że to firmy godne polecenia dlatego zdecydowałem się na ten krok. Nie chcę psuć swojej renomy dlatego nie współpracuję ze wszystkimi firmami, które się odezwą, aby zarobić pieniądze. Chcę polecać coś czego jestem pewien.
W mojej opinii trening, zdrowe odżywianie i dobre relacje z bliskimi dają nam motywację do działania, dlatego sylwetka, która zmieniła się na przestrzeni lat, jest dla mnie efektem ubocznym tego, co robiłem i robię. Nie jestem kulturystą, zatem nie jest ona najważniejsza, ale miło jest spojrzeć wstecz i zobaczyć, że to, co się robi naprawdę ma sens i przynosi efekty. Gdybym miał tę wiedzę kilka lat wcześniej, może moje granie w piłkę nożną inaczej by się potoczyło. Ale nie żałuję tego, co się stało, bo dzięki trudnościom nauczyłem się pomagać ludziom. Zauważam swoje błędy i poprawiam to, co jest złe u siebie, przy tym dzięki swojej pracy mogę poprawiać również to, co jest złe u innych - nie tylko sylwetkę, ale często również samopoczucie, samoocenę. Niekiedy kształtuję swoim Podopiecznym charakter, bo trener personalny musi być wszechstronny. Mam nadzieję, że taki jestem i nadal będę.
Metamorfoza
budowanie masy mięśniowej

czerwiec 2000
waga: 60 kg
maj 2008
waga: 82 kg
grudzień 2008
waga: 72 kg
2009
waga: 71 kg
2011
waga: 70 kg
2012
waga: 72 kg
2013
waga: 74 kg
2014
waga: 75 kg
2015
waga: 78 kg
2016
waga: 80 kg
2017
waga: 82 kg
.jpg)
2018
waga: 84 kg
2019
waga: 85 kg
.jpg)
2020
waga: 86 kg

2021
waga: 87 kg

2022
waga: 89 kg
Zobacz również
Styl życia jest niewątpliwie bardzo ważnym elementem wpływającym na zdrowie człowieka, niezależnie od jego wieku. To dzięki odpowiedniej diecie i regularnej aktywności można budować zdrowie fizyczne i psychiczne. Co tak naprawdę to oznacza?
WięcejBez względu na to, co sprawia, że prowadzimy nieodpowiedni tryb życia, skutki są zawsze takie same - problemy ze zdrowiem. Powodów występowania chorób i dolegliwości jest sporo: stres, genetyka, sen, złe odżywianie i brak fizycznej aktywności.
WięcejW 2009 roku wg badania Eurobarometr w Europie systematycznie, 5 razy w tygodniu, ćwiczyło 27% kobiet i 19% mężczyzn, a w 2013 już tylko 13% pań i 16% panów. Istnieje co najmniej kilka czynników, które leżą u podstaw różnicy w tych statystykach.
WięcejDzisiejsze życie to ciągły pęd, nie wiadomo w jakim kierunku zmierzający. Dobrym rozwiązaniem jest zaprogramowanie swojej przyszłości - wybranie dróg życiowych, priorytetów, celów oraz dążenie do ulepszania siebie.
WięcejCzęść osób nie przyjmuje do wiadomości, bądź nie jest świadoma korzyści, jakie płyną dla zdrowia z systematycznych ćwiczeń oraz zbilansowanej diety. Przekonanie ich do rezygnacji z siedzącego trybu życia jest niekiedy bardzo trudne. Jak to zmienić?
Więcej







Twoja przeglądarka internetowa przechowuje pliki tekstowe (ang. "cookies") na dysku Twojego komputera. W plikach tych znajdują się informacje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serwisów internetowych, w szczególności tych wymagających autoryzacji.
Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika, na ich podstawie nie są przechowywane lub przetwarzane dane osobowe.
Za pomocą technologii cookies zbieramy jedynie anonimowe dane statystyczne o użytkownikach, służące do poprawy wygody korzystania z aplikacji internetowej. Nie zbieramy żadnych danych identyfikujących użytkowników.